Projekt denko
2.11.17
49 Comments
biolaven
,
denko
,
garnier
,
lirene
,
loreal
,
nivea
,
oblepika siberica
,
rimmel
,
vaseline
,
wella

Witam dzisiaj przychodzę do Was z denkiem które uzbierało mi sie od połowy września. Jak zwykle jest tego sporo ale większość kosmetyków używałam kilka miesięcy i teraz sie skończyły tak napawde.
Na pierwszy rzut idzie kolorówka i teraz mnie zabijcie ale nie spisałam numerów :( a juz wyrzuciłam opakowania. Matowa pomadka Lovely bardzo ładny kolor, długo sie trzymała na ustach. Wyrzuciłam bo zapach zmienił sia na mało przyjemny, chyba sie zepsuła po roku a szkoda. Róż do policzków Bell ma juz z 4 lata to mój pierwszy róż jakiego używałam. Od długiego czasu leży nie używany w szufladzie i tylko zajmuje miejsce. Puder w kamieniu Rimmel to cudo jakich mało, uwielbiam i juz kupiłam sobie zapas.
Balsam w sprayu Vaseline bardzo fajny produkt, fajnie nawilża, można sie od razu po nim ubrać. Ma przyjemny kakaowy zapach i fajny aplikator, który sie nie zapycha i można łatwo zamknąć. Dodatkowo jest bardzo wydajny, kupiłam kiedys w biedronce na promocji.
Cukrowy peeling do ciała Babuszka Agafia bardzo sie polubiłam z tym produktem. Fajny z niego zdzierak nie za mocny nie za delikatny.Kupiłam kiedyś na ezebra.pl. Z wydajnością nie było tak źle starczył na kilka użyć.
To mój najdroższy do tej pory szampon do włosów kosztował ok 24zl w rossmannie. Oblepika Siberica szampon z efektem laminowania włosów. Nie pamiętam jak sie dokładnie nazywa ten szampon bo wyrzuciłam opakowanie a w necie nie mogę go znaleźć ale powiem Wam ze byl świetny. Moje włosy bardzo bo polubiły, dobrze domywał nie plątał czupryny, włosy były gładkie i lśniące. Jedyne do czego mogę sie przyczepić to landrynkowy zapach który na szczęście na włosach szybko znikał.
Od jakiegoś czasu zaczęłam używać płynu do płukania ust i teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Kiedyś miałam wersje z alkoholem ale dla mnie ma za mocny smak. Listerine zero bardzo mi przypadło do gustu jak skończę następna butelkę zastanawiam sie nad tym z Sylveco tez ponoć fajny.
Żel pod prysznic z pudelka beglossy zabrałam ze soba w sierpniu na wakacje i nie dawno skoczyłam. Żel jak żel ale zapach miał piękny jeśli ktoś lubi wiśnie. Konsystencja kremowa, skóra nie była przesuszona i duuuzo piany tak jak lubie.
Troche maseczek i kremów. Największe pozytywne zaskoczenie to maska loreal czysta glinka, skóra po niej była przyjemnie napięta i nawilżona. Maseczka nawilżająca z ziaji gości u mnie juz któryś raz bardzo ja lubię. Maseczka purederm mango tez miała za zadanie nawilżać i sie sprawdziła kupiłam w biedronce ale można ja dostać tez w hebe. Saszetka starczyła mi na dwa razy. Krem na dzień i na noc Biolaven mam do nich mieszane uczucia bo nie wiem czy mi buzi nie przesuszyły ale po próbkach ciężko stwierdzić.
Od wielu lat używam tego lakieru do włosów, dla mnie jest świetny ale ma jedna wadę. Często zapycha ale aplikator muszę go myc pod woda co parę dni tez tak macie? Teraz odkryłam inny fajny lakier do włosów gdzie nie mam takiego problemu got 2 be taki różowo żółty. Jeden u drugi można łatwo wyczesać z włosów.
Elizabeth Arden Green Tea jeden z moich ulubionych zapachów idealny na każda porę roku jak dla mnie. Nie pamiętam juz ile buteleczek skończyłam.
Garnier Czysta skóra płyn miceralny na pewno lepszy od wersji z olejkiem ale nie lepszy od różowego. Dobrze oczyszcza skórę nie szczypie w oczy ale brakuje mu tego czegoś. Dobrze ze sie skończył.
Lirene Jedwab morki jeden z lepszych balsamów jakie miałam. Ma śliczny świeży zapach idealnie nawilża a wspomnę ze nie mam problemów z sucha skórą i najważniejsze można sie po nim szybko ubrać.
Teraz czas na buble, ten balsam dostałam od koleżanki bo nie pasował jej zapach. Na początku było fajnie nawilżenie na odpowiednim poziomie ale ten zapach. Kawa na moim ciele niekoniecznie.
Kolejny bubel o ile właściwości peelingujace sa ok to zapach już nie. Nie wiem co mnie podkusiło aby kupić ten peeling bez wąchania w sklepie. Połączenie śliwki z wanilia to fatalne połączenie zapachów.
Pure Neuroli od Evree pokładałam wielkie nadzieje w tym peelingu ale to wielkie rozczarowanie niestety. Podobnie jak z poprzednim produktem chodzi o zapach a peeling pachnie stechlizna serio! Nie jestem w stanie go używać wiec ląduje w koszu.
Ostatni produkt i niestety bubel. Piękna golarka Gillette z beglossy bardzo sie ucieszyłam gdy ja zobaczyłam i na tym sie skończyła moja radość. Pierwsze użycie to wielkie rozczarowanie główka jest tak bardzo ruchoma ze aby dobrze ogolić nogi czy bikini trzeba mocno dociskać do skóry. Ja mowie tej golarce stanowcze nie! Mam i wiele tańsze i lepsze golarki Venus :)
Znacie ktoryś produkt z mojego denka? Dajcie znać w komentarzach.
Na pierwszy rzut idzie kolorówka i teraz mnie zabijcie ale nie spisałam numerów :( a juz wyrzuciłam opakowania. Matowa pomadka Lovely bardzo ładny kolor, długo sie trzymała na ustach. Wyrzuciłam bo zapach zmienił sia na mało przyjemny, chyba sie zepsuła po roku a szkoda. Róż do policzków Bell ma juz z 4 lata to mój pierwszy róż jakiego używałam. Od długiego czasu leży nie używany w szufladzie i tylko zajmuje miejsce. Puder w kamieniu Rimmel to cudo jakich mało, uwielbiam i juz kupiłam sobie zapas.
Balsam w sprayu Vaseline bardzo fajny produkt, fajnie nawilża, można sie od razu po nim ubrać. Ma przyjemny kakaowy zapach i fajny aplikator, który sie nie zapycha i można łatwo zamknąć. Dodatkowo jest bardzo wydajny, kupiłam kiedys w biedronce na promocji.
Cukrowy peeling do ciała Babuszka Agafia bardzo sie polubiłam z tym produktem. Fajny z niego zdzierak nie za mocny nie za delikatny.Kupiłam kiedyś na ezebra.pl. Z wydajnością nie było tak źle starczył na kilka użyć.
To mój najdroższy do tej pory szampon do włosów kosztował ok 24zl w rossmannie. Oblepika Siberica szampon z efektem laminowania włosów. Nie pamiętam jak sie dokładnie nazywa ten szampon bo wyrzuciłam opakowanie a w necie nie mogę go znaleźć ale powiem Wam ze byl świetny. Moje włosy bardzo bo polubiły, dobrze domywał nie plątał czupryny, włosy były gładkie i lśniące. Jedyne do czego mogę sie przyczepić to landrynkowy zapach który na szczęście na włosach szybko znikał.
Od jakiegoś czasu zaczęłam używać płynu do płukania ust i teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Kiedyś miałam wersje z alkoholem ale dla mnie ma za mocny smak. Listerine zero bardzo mi przypadło do gustu jak skończę następna butelkę zastanawiam sie nad tym z Sylveco tez ponoć fajny.
Żel pod prysznic z pudelka beglossy zabrałam ze soba w sierpniu na wakacje i nie dawno skoczyłam. Żel jak żel ale zapach miał piękny jeśli ktoś lubi wiśnie. Konsystencja kremowa, skóra nie była przesuszona i duuuzo piany tak jak lubie.
Troche maseczek i kremów. Największe pozytywne zaskoczenie to maska loreal czysta glinka, skóra po niej była przyjemnie napięta i nawilżona. Maseczka nawilżająca z ziaji gości u mnie juz któryś raz bardzo ja lubię. Maseczka purederm mango tez miała za zadanie nawilżać i sie sprawdziła kupiłam w biedronce ale można ja dostać tez w hebe. Saszetka starczyła mi na dwa razy. Krem na dzień i na noc Biolaven mam do nich mieszane uczucia bo nie wiem czy mi buzi nie przesuszyły ale po próbkach ciężko stwierdzić.
Od wielu lat używam tego lakieru do włosów, dla mnie jest świetny ale ma jedna wadę. Często zapycha ale aplikator muszę go myc pod woda co parę dni tez tak macie? Teraz odkryłam inny fajny lakier do włosów gdzie nie mam takiego problemu got 2 be taki różowo żółty. Jeden u drugi można łatwo wyczesać z włosów.
Elizabeth Arden Green Tea jeden z moich ulubionych zapachów idealny na każda porę roku jak dla mnie. Nie pamiętam juz ile buteleczek skończyłam.
Garnier Czysta skóra płyn miceralny na pewno lepszy od wersji z olejkiem ale nie lepszy od różowego. Dobrze oczyszcza skórę nie szczypie w oczy ale brakuje mu tego czegoś. Dobrze ze sie skończył.
Lirene Jedwab morki jeden z lepszych balsamów jakie miałam. Ma śliczny świeży zapach idealnie nawilża a wspomnę ze nie mam problemów z sucha skórą i najważniejsze można sie po nim szybko ubrać.
Teraz czas na buble, ten balsam dostałam od koleżanki bo nie pasował jej zapach. Na początku było fajnie nawilżenie na odpowiednim poziomie ale ten zapach. Kawa na moim ciele niekoniecznie.
Kolejny bubel o ile właściwości peelingujace sa ok to zapach już nie. Nie wiem co mnie podkusiło aby kupić ten peeling bez wąchania w sklepie. Połączenie śliwki z wanilia to fatalne połączenie zapachów.
Pure Neuroli od Evree pokładałam wielkie nadzieje w tym peelingu ale to wielkie rozczarowanie niestety. Podobnie jak z poprzednim produktem chodzi o zapach a peeling pachnie stechlizna serio! Nie jestem w stanie go używać wiec ląduje w koszu.
Ostatni produkt i niestety bubel. Piękna golarka Gillette z beglossy bardzo sie ucieszyłam gdy ja zobaczyłam i na tym sie skończyła moja radość. Pierwsze użycie to wielkie rozczarowanie główka jest tak bardzo ruchoma ze aby dobrze ogolić nogi czy bikini trzeba mocno dociskać do skóry. Ja mowie tej golarce stanowcze nie! Mam i wiele tańsze i lepsze golarki Venus :)
Znacie ktoryś produkt z mojego denka? Dajcie znać w komentarzach.