Lakiery marmurkowe jakiś czas temu zawładnęły blogosfera, na co piątym blogu można było podziwiać te cudeńka. Ja sie długo broniłam, miałam wymówkę ze na allegro nie będę kupować bo przesyłką i bla bla bo stacjonarnie sa trudno dostępne, ale dzis wypatrzyłam je na bazarku u siebie. No i jak tu nie kupić? skoro stoją i tak pięknie wyglądają w ten piękny słoneczny acz kolwiek mroźny dzień? Zapłaciłam bagatela 2,5zl za sztukę, wiec moja radość była jeszcze większa. Na czym polega fenomen marmurków? Maja w sobie zatopione czarne drobinki, nie jest to brokat, wiec coś czego jeszcze nie było. Do mnie trafiły w tak zwanych dzbankach ale bywają tez w innych buteleczkach.
Kupiłam 2 lakiery bo tylko dwa kolory były, nie maja one numerów, wiec powiem wam na oko ze ten dzisiejszy jest wg mnie limonkowy a drugi biały. O nim będzie w osobnym poście. W buteleczce nie ma takiego efektu jak na paznokciach, jak bym nie widziała wcześniej zdjęć to bym pewnie nie kupiła. Na pazurkach strasznie mi sie podoba i juz rozumiem na czym polega jego fenomen. Z technicznej strony jest trochę gorzej, pędzelek jest naprawdę woski, lakier jest rzadki i kryje po 3 warstwach, chyba ze damy kolorowa bazę pod spod, ale czego sie spodziewać za 2,5zl? Ja wszystko wybaczam bo urzekł mnie na paznokciach. Efekty zobaczcie same na zdjęciach.